BLKDR;
BLKDR;

Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kategorie


Book of Circus – Kuroshitsuji – moje wrażenia

Monika NowakowskaMonika Nowakowska

Dzięki mojemu głupiemu szczęściu miałam okazję wrócić na chwilę do anime! Wiesz, kiedy zapytasz mnie na świetny pomysł na długi weekend, mój organizm odpowie coś w stylu: rollercoaster dla jelit, później może jakaś fajna maska na twarz, a później wezmę sobie przeziębienie, dla schłodzenia tej gorącej atmosfery! *profit* A kiedy objawy trochę zelżyły, pacjentowi zaczęło się nudzić i zaczął oglądać trzeci sezon Kuroshitsuji – Book of Circus – okazuje się że to wszystko co z Kurosza (tak będziemy nazywać serię Kuroshitsuji) najlepsze. Wszystko. Doprawione gorzkim smakiem mrocznej historii. A takie uwielbiam. Z pewnością ocenię to trochę zbyt wysoko, bo to właśnie przez Kuroshitsuji zaczęła się moja miłość (a raczej mój krótki romans) z popkulturą japońską (tzn. byłam mangozjebem).

Do tej pory jestem.

Book of circus - Ciel

Book of Circus

jest adaptacją arku mangi, a jego akcja rozgrywa się po 15 odcinku pierwszego sezonu anime. Główni bohaterowie hrabia Ciel oraz jego piekielny lokaj – Sebastian mają za zadanie rozwikłać sprawę zaginionych dzieci. Miejsca i daty zaginięć pokrywają się z programem występów cyrku Noah’s Ark. To czyni członków trupy cyrkowej podejrzanymi. Hrabia Phantomhive i jego lokaj postanawiają dołączyć do ekipy cyrku, by rozwiązać tę sprawę. Fabuła z początku wydaje się infantylna i przewidywalna, ale uwierz, jelonku: to złudzenie, które trwa przez pierwsze dwa odcinki. Później fabuła gęstnieje, a nowe fakty zadziwiają nawet mnie – jest po prostu dobra i pełna plot twistów. Klimatem może być trochę ciężkawa, zwłaszcza na końcu, ale czego oczekiwać po serii z tytułem „Piekielny lokaj”?

Fabuła Book of circus

Historia opiera się nie tylko na wiktoriańskich hrabiach i szychach półświatka, jak było to pokazane w jedynce, ale opowiada też o klasie nieuprzywilejowanej, bez możliwości wyjścia na prostą. Widzimy, jak w świecie beznadziei rządzi mamona (bardzo ładne nawiązanie, Moniko, doceńcie jelonki). Nie da się zrobić niczego, nie zaciągając długów, nie poświęcając czegoś. Długi… Całe Kuroshitsuji to w sumie bardzo fajnie pokazanie relacji dłużniczej. Nie zmienia się to w Book of circus, widzimy co robią długi: jak się je spłaca, jakie są ich konsekwencje. Co są w stanie poświęcić ludzie i dusze dla swoich – często głupich i egoistycznych – celów.

Bohaterowie z cyrku są barwni i wydają się prawdziwi, plus pokazują coś, czego od dawna brakowało mi w popkulturze: ludzi niepełnosprawnych. Mimo tego, nie uczyniono z ich niepełnosprawności czegoś, co definiuje ich i ich życie. To tylko kolejny element skomplikowanej układanki charakterów i splotów wydarzeń. Cyrkowcy zakochują się, kochają, walczą, zmieniają się, przyjaźnią. Może brakowało mi trochę dopowiedzenia historii reszty z ekipy, ale łatwo dowiem się więcej z mangi – dla niektórych może to być minusem.

Book of circus - Beast

Nie zapominamy również o elementach komediowych, nienachalnie wplecionych w rozwój wydarzeń (ej, życie nie jest mrocznym benizem, chyba że jesteś kindergothem) – humor zdecydowanie mi odpowiadał, ale widać, że jest raczej przeznaczony dla żeńskiej części widowni, która jest mocno w klimatach typowych dla animango – taki target, cieszę się że w nim jestem.

Kto wpadł na 3d?

Co do kreski: anime wciąż jest piękne. Dopracowane tła i detale, postacie nadal powalają, tak jak w pierwszym i drugim Kuroszu, oraz jak w OVA, niestety! Moje biedne, przerażone i opuchnięte od choroby oczęta, zobaczyły coś, co zdecydowanie nie odpowiada moim wymaganiom (choć wiem, że to niezły bajer dla części rodzimej dla gatunku publiki) – 3d. Bożyczku drogi, kto wprowadził 3d do RYSUNKÓW powinien spłonąć w piekle. Najlepiej takim piekle bez nutelli, pizzy i wifi. Może ja jestem przewrażliwiona, ale nawet styl 2,5d zdzierżę. Kiedy jednak widzę 3d, które zdecydowanie wyróżnia się od reszty stylem animacji, oraz próbami zaakcentowania tego, dostaję nerwicy. Proszę, drodzy, nie idźcie tą drogą. To zła droga.

Book of circus sebastian Michaelis

Muzyka? Znowu porównam ją jakością do pierwszych kuroszy – klasyczna, ładna, dopasowana, wpada w ucho. Intro miło mnie zaskoczyło – znowu słyszymy przyjemne j-rockowe brzmienie SID – tego samego zespołu od openingu z pierwszej części. O ile dobrze pamiętam, samą piosenkę z intra znałam już wcześniej (przed obejrzeniem anime) i zabrakło tego uczucia świeżości, ale kupili mnie tym i tak. Chociaż może bardziej pasowałoby Suicide circus od The Gazette?

Podsumowując, wolałabym spełnić plany, które sobie założyłam, niż cholera, chora oglądać seriale, mimo wszystko trafiłam na coś nie najgorszego: Kuroshitsuji, nawet bez znajomości całej serii jest niekiepskim wyborem. Ze smakiem łączy ciężkie elementy fabuły i komedię, a dodatkowo pozwala przywiązać się do bohaterów. Jak zwykle, Kuroshitsuji zachwyca kreską i muzyką, więc na pewno żaden jelonek się nie zawiedzie. Ja się nie zawiodłam, Kurosz to zawsze zwycięstwo, zwłaszcza po odrobinę nudnych OAV.

Czyli GR8, M8 I R8 8/10. Bo przykrótkie.

Cześć, tu Monika. Zajmuję się projektowaniem grafiki komputerowej a design to moja największa pasja. Uwielbiam gry komputerowe, psychologię, socjologię i kawę. Bądź jelonkiem!

  • O rany, rysunkowe 3d brzmi źle. Po sprawdzeniu wiem też, że wygląda jeszcze gorzej. Nie jestem fanką anime, ale miło się czytało :)

  • Jakieś to dla mnie zbyt straszne, ale spróbuję obejrzeć…ciekawa jestem muzyki.